Home » Wiadomości » Dotowanie firm

Dotowanie firm

Dotowanie firm z funduszy U.E.

Jest szansa, że bezzwrotne dotowanie firm na założenie działalności gospodarczej nie zostaną zlikwidowane. Ministerstwo Pracy od przyszłego roku zamierzało je zastąpić pożyczkami. Co innego jednak coś dostać na start, co innego pożyczać ze świadomością, że będzie trzeba spłacać dług.

– To był poroniony pomysł i tylko dla szalonych. Po dwóch latach małą firmę zjadają opłaty. Nie byłoby z czego zwracać pożyczki – mówi jeden z przedsiębiorców.

Przeciwko Dotowanie firm przytaczano argument, że nowe firmy pojawiają się i znikają po roku. Z punktu widzenia budżetu państwa to bardzo kosztowna forma wsparcia rynku pracy. Przedsiębiorcy się tłumaczą, że nie jest łatwo działać w naszym systemie. – Jednoosobowa działalność opłaca się , ale tylko przez pierwsze dwa lata. Potem trzeba płacić ponad tysiąc złotych ZUS-u, do tego podatek i VAT. Nic z tego nie zostaje – narzeka właścicielka małej, jednoosobowej firmy.

Wiele osób planujących swój biznes może odetchnąć z ulgą, bo projekt ustawy zakłada, że będą funkcjonowały dotacje i pożyczki.

Ministerstwo szykuje nowości – Dotowanie firm

– Pożyczki będą nowym instrumentem rynku pracy. Wypłacać je będzie Bank Gospodarstwa Krajowego. Kwoty do pozyskania będą większe i niskooprocentowane, z możliwością rozłożenia rat na kilka lat. Niebezpiecznie jest jednak pisać o konkretach, bo też jeszcze może się wiele zmienić – mówi Jolanta Krop, dyrektor PUP w Chełmie.

Ostatnie zmiany do projektu ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy oraz niektórych innych ustaw wprowadzono 30 września. Pozostawiono tam zapis o możliwości udzielania jednorazowych dotacji na rozpoczęcie działalności gospodarczej. – Miałam też ostatnio możliwość rozmowy z wiceminister. Okazuje się, że nie trzeba ludzi straszyć, bo to się nie zmieni – zapewnia Krop.

Ustawa ma jednak wprowadzić nowe formy pomocy dla młodych bezrobotnych. Pojawią się bony stażowe, szkoleniowe, zatrudnieniowe i na zasiedlenie. Będzie też możliwe zwolnienie z obowiązku opłacania składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Bezrobotni podejmujący pierwszą pracę będą mieli refundowane składki na ubezpieczenie społeczne. – Zawęzi się też grupa szczególnego ryzyka. Wypadną z niej osoby bez kwalifikacji, bez doświadczenia zawodowego, wykształcenia średniego i po zakończeniu kontraktu socjalnego oraz samotnie wychowujące dziecko powyżej 6 roku życia – wylicza dyrektorka.

Dotacja dobra na start

– Gdybym miała brać pożyczkę zamiast dotacji, chyba bym się nie zdecydowała. Nie wiem nawet, jak to będzie, gdy przyjdzie mi płacić wysoki ZUS – mówi Agata Moniakowska, która w lipcu założyła w Chełmie salon kosmetyczny Skin Beauty. Zabiegi laserowe.

Dotacja w wysokości 20 tys. została przeznaczona na urządzenia i kosmetyki. Nie na wszystko wystarczyła. Meble do gabinetu i remont wykonała z własnych pieniędzy. Za swoje fundusze kupiła też laser. –  Klientów nie było w wakacje wielu, chociaż przyszły do mnie moje stałe klientki. Mam zabiegi laserowe, a słońce i laser nie idą w parze – mówi właścicielka.

Założyła salon, bo marzyła o tym odkąd rozpoczęła studia kosmetologiczne. Nie miała też możliwości zatrudnienia się w innym salonie. Pozostało więc samozatrudnienie. Ostatecznie zdecydowała się otworzyć salon ze specjalizacją zabiegów laserowych, ponieważ miała doświadczenie w pracy z laserem. Na rynku kosmetycznym jest jednak spora konkurencja. Zanim biznes rozkręci się na dobre, a klienci przekonają się do nowego salonu, trochę czasu upłynie. Dobrze więc, że nie musi spłacać dotacji, którą otrzymała.

Szefem być dla siebie, to jest to!

– Mnie się udało. Nie sztuka jednak coś otworzyć i szybko zamknąć – chwali się Dorota Chmielowiec, właścicielka pracowni krawieckiej. – Dotacja w wysokości 20 tys. zł była wystarczająca. Kupiłam za nią trzy maszyny do szycia – dodaje. Jak mówi, udało jej się, bo weszła w ten biznes z bagażem doświadczeń i stałymi klientkami. Nie podjęłaby tego ryzyka, gdyby była niedoświadczona i musiałby zaczynać od zera. –  Może i wzięłabym kredyt, ale na firmę, która zatrudni pracowników i będzie szyła na większa skalę. Nastawiłabym się na szycie seryjne – dodaje.

Zadowolony jest też Jacek Słotwiński, właściciel siłowni „Universal Gym” na osiedlu Wschód w Rejowcu Fabrycznym. – Starałem się o większą sumę. Otrzymałem 20 tys. zł i kupiłem za to sprzęt do siłowni. Interes dobrze idzie. W tym lokalu już więcej urządzeń się nie da ustawić, ale gdybym mógł wziąć kredyt, zainwestowałbym w kolejne siłownie – zapewnia.

Dotowanie firm

Dotacje na zakup maszyn krawieckiech

Łatwo się bierze, gorzej oddaje – Dotowanie firm

– Co ja bym miała kupić za 70 tys. zł? Lokal, samochód służbowy? –  zastanawia się Marta Kowalczuk, właścicielka biura nieruchomości Home&City. Otrzymała dotację w wysokości 16 tys. 100 zł. Kupiła sprzęt biurowy, zapłaciła roczny abonament za specjalistyczne oprogramowanie dla biur nieruchomości, utworzenie i prowadzenie strony internetowej oraz eksport ofert na portale. – Więcej pieniędzy nie dało się wydać. Dziś już wiem, że przydałby się lepszy aparat fotograficzny – wyjaśnia. Jest przekonana, że założenie własnej firmy było najlepszą decyzją w jej życiu zawodowym. Długo do niej się przygotowywała i dokształcała. Sama wymyśliła logo swojej firmy i nawet zgłosiła je do urzędu patentowego. – Nie wzięłabym pożyczki. Łatwo się bierze, gorzej oddaje. To dobra propozycja dla firmy produkcyjnej – uważa.

To nie był ostatni dzwonek – Dotowanie firm

Kto myśli o założeniu własnej firmy, musi uzbroić się w cierpliwość. – Wyczerpaliśmy limit środków na założenie działalności gospodarczej. Mamy nadzieję, że będą jeszcze w tym roku pieniądze z rezerwy ministra – mówi Barbara Gil, kierownik działu instrumentów rynku pracy w PUP w Chełmie.

Od początku roku do końca września z dotacji Funduszu Pracy na założenie własnego biznesu skorzystało 47 osób z terenu Chełma i powiatu chełmskiego. Pieniądze w tej samej wysokości były też przyznawane z projektu systemowego „Aktywni na rynku pracy”. Skorzystało 95 osób.

źródło: supertydzień.pl

Mieszkanka Strzelec Kraj. od trzech miesięcy prowadzi swój biznes. Szycie zawsze było jej pasją.

Pani Katarzyna wspomina: – Moja ciocia, do której często jeździłam na wakacje, byłą krawcową. Od małego obserwowałam, jak pracuje. Prowadziła też zajęcia krawieckie w domu kultury, w których ja także chętnie uczestniczyłam. To właśnie ona mnie wszystkiego nauczyła, a także podarowała pierwszą maszynę, gdy miałam 15 lat – wspomina pani Kasia. Kolejną maszynę dostała już od mamy – za dobrze zdaną maturę i tak zaczęło się przerabianie, szycie dla siebie i przyjaciół.

Dziś pani Katarzyna też rzadko nosi gotowe ubrania. – Wyszukuję perełki na wyprzedażach lub w ciuchlandach. Potem te rzeczy modyfikuję i dzięki temu mam oryginalne rzeczy – tłumaczy. Pomysły na fasony czerpie z katalogów albo sama projektuje.

Przez całe zawodowe życie była pośrednio związana z krawiectwem. Pracowała w gorzowskiej firmie – przy krojeniu wzorów. Jak wspomina, dużo się tam nauczyła. Strzelczanka ma też za sobą pracę w sklepie odzieżowym. Niestety, właściciel musiał zlikwidować biznes. Wtedy pani Katarzyna podjęła decyzję, że pójdzie na swoje. – W takich momentach człowiek staje się bardziej odważny. Już wcześniej słyszałam o dotacji na rozpoczęcie własnego biznesu i pomyślałam, że to ten czas. Teraz albo nigdy – wspomina.

Zajęła się kompletowaniem dokumentów, obliczaniem kosztów – od lipca ma własny zakład. Podkreśla, że bardzo pomogli jej pracownicy Urzędu Pracy. Podpowiedzieli, jak załatwić wszelkie formalności.

Pani Katarzyna zaryzykowała. Czy żałuje? W uśmiechem odpowiada, że nie. – Jasne, że się bałam, choćby kosztów i niepewności. Nie miałam większych oszczędności, więc na rozkręcenie pracowni musiały mi wystarczyć pieniądze z dotacji. Ale się udało i teraz mam ogromną satysfakcję – mówi.

Za pozyskane pieniądze kupiła pięć maszyn, sprzęt do prasowania. Wszystko to znalazło się w jej pracowni. Pani Katarzyna zajmuje się tam szyciem na miarę, przeróbkami, naprawą oraz wymyślaniem dodatków.

– Mam już spore doświadczenie, ale jeśli pojawia się jakiś problem, to konsultuję go z ciocią – mówi. Bez problemu przerobi stary fason, coś powiększy lub zmniejszy, zreperuje lub wymyślić nowy model sukni na miarę.

Co jest najtrudniejsze w tym zawodzie? – Praca na delikatnych materiałach – jedwabiach i satynach. Jest to bardzo pracochłonne i trudne, ale do wykonania – tłumaczy krawcowa. Dodaje, że jest szczęśliwa, bo pracuje na siebie i robi coś, co od zawsze jest jej pasją.

Dotowanie firm 2015.

źródło: gazetalubuska.pl

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez poniższe frazy kluczowe:

  • jak pracuje hafciarka dwu glowicowa

Dodaj komentarz